Mon

Wielorazowo znów

Młody ma skórę jeszcze bardziej delikatną niż Laura i chwila w jednorazowej pieluszce i już odparzony. Więc siedzi w tetrze. No i od dziś też będzie siedział w poszytych przez chusto-znajome formowankach. I wiecie co, ja jednak lubię wielo. Mimo tego spierania, etc. Jakoś tak zdrowiej mi się wydaje. I przestaje mi się słabo robić na ilość śmieci. I tylko wkurza mnie polityka naszego państwa, która zostawiła na pieluchy jedno vat 8% a na wielo podniosła do 23%, bo przecież skoro materiał to ubranie jest. Kiszka :( Polityka prorodzinna psia mać.

Dokonałam też mega odkrycia - otulacz polarowy. Otulacz, dla niewtajemniczonych, to takie coś, co się zakłada na pieluszkę z materiału, żeby nie pomoczyć ubrań i wszystkiego wokół. Do tej pory stosowałam PUL, taka membrana co to przepuszcza powietrze, ale nie wilgoć. Wiedziałam o otulaczach wełnianych, ale z nimi jakaś zabawa - lanolinowac trzeba, uważać z praniem, a poza tym Laurę wełna uczulała, więc nie miałam ochoty testować. W sumie polar ją też uczulał. Młodego chyba nie uczula, a polarek jest świetny. I naprawdę izoluje. No może nie tak rewelacyjnie jak PUL, ale zważywszy że niemowlaka przewija się właściwie w kółko, to spokojnie daje radę.

No i zaleta wielo, można je odsprzedać...oczywiście jak się onie odpowiednio dba. :)

 

Posterous theme by Cory Watilo