Dzień pod tytułem “mam dość wszystkiego i wszystkich i odczepcie się ode mnie” A jak mam dosć to marudzę i ciskam gromy i przeklinam. I mam ochotę powiesić moje dziecko, które dziś co chwilę podchodziło do mnie żeby mnie użreć! No co jest? DLACZEGO MNIE GRYZIE?? Jeść dałam, tulić tuliłam, ponosiłam. Ech.
Chyba pogoda na nas wszystkich działa źle. Ja jeszcze na badaniu krwi rano, co jakoś nie pomaga na nastrój (zwłaszcza jak się w trakcie pobierania mdleje). Na szczęście wszystkie wyniki mam super w normach - moja mama twierdzi, ze chyba musze symulować. Niezła ze mnie aktorka, bo nawet samą siebie przekonałam ;)
Dzień ogólnie na minus, pozytywna za to rzecz - pan przepuszczający nas na poczcie po odbiór przesyłki. Jak miło. Acha, i niespodziewane pustki u weterynarza (koty zaszczepione).
A teraz lepiej iść spać zanim naburczę bez powodu na T.
Wczoraj nastąpiło odkrycie piaskownicy. Chodziłyśmy na plac zabaw, głównie na huśtawki, wrzucałam młodą w piach, ona łapała mnie za nogę i gapiła na dzieci i tyle było zabawy.
Wczoraj uklękła, złapała piach w dłonie…i wsiąkła. Ekstaza, rzucanie piachem z minką “mama, widzisz, to sie sypie, jeju. I jeszcze tak i tak”. Dziecko szczęśliwe jak nie wiem.
Dziś impreza piaskowa powtórzona - pach, potem wycieranie łapek chusteczkami (sama dzielnie też wyciera), potem smakołyk i spanie. Męczący taki plac zabaw :)
A w międzyczasie dziecko przeskoczyło z urodzin miesięcznych w roczne. Naprawdę już rok minął? 12 czerwca… Ech. Aż jakoś tak dziwnie
Pierszy raz obchodze Dzień Matki, Tomek sie juz rok temu na Dzień Ojca załapał. Chyba go nie świętował? Ja niby planowałam, że umówię sie do fryzjera, może kosmetyczki i nic nie wyszło. Jak zwykle. No a Laurka za mała na laurki. Choć świętuje - nie chce się dzić ode mnie odkleić , właśnie śpi w chuście na plecach.
Dokładnie na swoje urodziny, bo dzis ma 11 miesięcy. Tomek włączył Elmo’s song na komórce, Smo stała obok mnie przy stole z zabawką w ręce. Puściła stół, zrobiła krok w kierunku Tomka, zorientowała, że niczego się nie trzyma, więc oparła o mnie i potuptała dalej.
Tadam! Gratulacje przyjmujemy między 8-20 ;P
Wzięła pudło i podniosła je. I chwile postała. Sama! Z dużym pudłem. Rozpłynęłam się w zachwycie.
I schodzi z łóżka. Załapała o co chodzi z tym zsuwaniem się i to robi, po czym bije brawo! ;)
Wczoraj oglądaliśmy film na kanapie, znudziło jej się bawienie na kanapie, zeszła i pobiegła do książeczek.
I jest coraz bardziej człowieczkiem, a nie niekumatym dzieckiem. I włosy przestały jej pachnąć niemowlakiem, tylko taką dorosłą panną.
I niedługo będzie rok jak jest z nami. Ludzie, kiedy to minęło?