Filed under: kulinaria

Już razem. Laura zanurza obie ręce w misce z mąką i podjada margarynę. Większość wypieków u nas nie zawiera jaj albo jest ich mało - bo kupujemy tylko eko i jednak żal wrzucić w ciasto 5 takich ;) Ale bez jajek można się świetnie obejść. Zrobiłyśmy ciastka, które nawet Tomek (nie będący fanem) zajadał ze smakiem.

Ciastka owsiano-słonecznikowe (albo kokosowe)

Przepis ze zwegowanych:

  • szklanka ziaren ze słonecznika,
  • kostka margaryny,
  • 2 łyżki cukru
  • torebka cukru waniliowego,
  • łyżeczka proszku do pieczenia,
  • szklanka płatków owsianych,
  • szczypta soli,
  • 1 i 1/3 szklanki mąki

Oczywiście modyfikowałam, dałam tylko szczyptę wanilii, mąki były mieszane - głównie razowa orkiszowa i jaglana, a zamiast słonecznika - szklanka płatków kokosowych.

Ciasto się zagniata, dodałam ciut wody, bo było za twarde. Odrywa kawałki wielkości orzecha włoskiego, spłaszcza w dłoniach i daje na blachę z papierem do pieczenia.

Piecze się w 180 stopniach przez 10-15 minut. Po wyjęciu są miękkie, ale szybko twardnieją. Oczywiście można olać cukier i dać jakiś słód.

I drugi wynalazek - jak coś upiec i pójść na spacer? Odkopać maszynę :) I upiec coś ala drożdżówka.

Drożdżówka z maszyny

Oryginalny przepis TU

  • 1/4 szklanki śmietanki (ewentualnie mleka)
    1/4 szklanki wody
    2 duże lub 3 malutkie jajka
    3 szklanki maki (ja daje luksusowa)
    1 łyżeczka soli
    1/3 szklanki roztopionego lub bardzo miękkiego masła
    1/4 szklanki cukru
    1 łyżeczka suchych drożdży lub 1-1 1/2 gr świeżych
    można dać rodzynki

Tutaj modyfikacji było więcej, bo dałam mleko zbożowe rozrzedzone wodą, zamiast masła był olej (nieco mniej niż 1/3 szklanki), jajko jedno, cukier pomieszany ze słodem. Mąki też mieszane - orkiszowa, jaglana i z amarantusa.

Piekłam na programie ciasto drożdżowe (trwa 2h37min). Raz były w środku same rodzynki, a dziś - rodzynki i...rabarbar!! REWELACJA. Niestety ciasta wegańskie drożdżowe są mniej puchate, ale co tam. Taką drożdżówkę można jeść solo lub z dżemem/miodem/masłem

 

Kuszą mnie jeszcze bardzo ciasteczka guziki, ale chyba nie lubię wałkowania ciasta i wycinania. Jednak jestem leniwcem, piekę to, co robi się szybko. Ale może komuś: http://pinkcake.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?560392

 

 

 

Hurrraaaa, pizza!

No da się, ludzie, da się! Da się mieć ser bez sera. Z nerkowców. Jest świetny, pieknie się rozpuszcza, zapieka i bardzo pasuje do pizzy. Fajny też będzie w jakiś meksykańskich daniach czy zapiekance!

Ser robi się tak:

  • szklanka orzechów nerkowca
  • sól, pieprz
  • śmietana roślinna - miałam owsianą 200ml
  • sól, pieprz, 2 ząbki czosnku (jeden też byłby ok)
  • 2 łyżeczki skrobi kukurydzianej (ziemniaczan też by mogła być)
  • orzechy moczy się w wodzie godzinę minimum, taka ilość, żeby je tylko zalać
  • potem wszystko do pojemnikia wysokiego i blenduje się na konsystencję śmietany


Przepis STAD, tam też cały przepis na pizzę, ale jak wiadomo - pizza to danie, bierz co chcesz, więc nadzienie można dowolnie modyfikować. Nie pasowało mi też za bardzo ciasto francuskie. Lepsze byłoby klasyczne ciennkie pizzowe ciasto. Następnym razem :)

A taki efekt

Pict0155

Pict0154

Znów kulinarnie będzie.

Miałam ochotę na COŚ. Niesprecyzowane coś, tzn kołatała mi w głowie zakazana zapiekanka. Dodatkowo zbliżał się czas kąpieli dzieciatych, a myśl o CZYMŚ nie opuszczała mojej głowy. W końcu mając do dyspozycji pół godziny wykombinowałam ciasteczka, bo na muffinki coś nie miałam ochoty.

  • 2 szkalnki mąki (w tym pół ze zmielonej kaszy jaglanej)
  • spora garść płatków owsianych
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • szklanka mleka zbożowego lub wody, lub pół na pół (u mnie)
  • pół szklanki oliwy
  • pół szklanki rodzynek (u mnie eko rossman) zalanych wrzątkiem odrobinę ponad linię owoców (dodajemy do ciasta wraz z wodą)
  • olejek migdałowy (niekoniecznie, albo dowolny inny)
  • garść słonecznika, lnu, sezamu
  • dowolny słodzik, albo i nie - ja dorzuciłam troskze cukru i melasy

Działamy jak z muffinkami, mieszamy suche, osobno mokre, mokre dajemy do suchych, mieszamy łyżką. Ciasto ma być dość gęste, takie żeby się dało kłaść łychą.

No i kleksy ciasta dajemy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Na 170 stopni do piekarnika. Były 15 minut, potem wyłączyłam piekarnik i poszliśmy kąpać dzieciarnię. Ciastka dochodziły w nim jakieś 20 minut.

Ten przepis to w sumie baza do wykorzystania, bo można w ciacha sypnąć kakao, albo dodać posiekaną czekoladę, albo bakalie, albo więcej owoców, można zrobić z cynamonem, imbirem albo czekoladowo z chili. Na pewno można też zrobić z rozgniecionym bananem lub zblendowanym jabłkiem - pewnie wtedy można dać mniej mleka.

Zdjęcie może jutro, dziś w tym oświetleniu nie mam szans nic aparatem zdziałać.

 

 

Rewelacyjne kuleczki z owsianych płatków. Przepis TU, kopiuje: 

 

  • 10 łyżek mleka roślinnego (owsiane, sojowe, ryżowe czy kokosowe)
  • pół szkl. rodzynek
  • 125g czyli pół roślinnego masła ( ja miałam masło z oliwą z oliwek)
  • 3-4 kopiasne łyżki słodu ( cukru, syropu agawy, miodu itp)
  • 2 łyżeczki tahiny
  • 3 łyżki kakao
  • 3 szkl. płatków owsianych

 

do garnka wlać mleko i zacząć podgrzewać
dalej wrzucać rodzynki, masło, słodzik, tahinę, kakao
 i mieszać aby uzyskać jednolitą masę
nie gotować, ale doprowadzić do wrzenia
i wtedy wsypać płatki owsiane i dokładnie wymieszać
odstawić z ognia, przykryć pokrywką
i poczekać10-15 min przed ulepieniem kulek 
Ja modyfikowałam - nie mam tahiny, więc dałam mielony sezam z siemieniem. Mieszałam też słodziki - był słód kukurydziany i melasa trzcinowa black strap.

Pomyślałam też że część płatkow można zastąpić wiórkami kokosowymi albo dać popping z amarantusa, w zależności jakich składników chcemy sobie dostarczć. 
NAsze dziecko stwierdziło, że takie sobie...no dobra, więcej dla nas :P

 

Kulinarne odkrycia i kulinarne zaległości :)

Cebularz (oczywiście Laura olała), a przepis był hybrydą przepisu Kuronia i takiego bloga. Ciasto wyszło troszkę zbyt twarde po upieczeniu, więc jeszcze wszystko przed nami. Mleko było zastąpione wodą. Jajko można spokojnie pominąć.

Rogaliki (dla odmiany Laura wcina). Po prostu cudo. Tu nic nie kombinowałam, bo przepis wegański. Niestety nadziałam je caroblellą - czyli kremem z karobu, bez mleka za to ze soją w składzie - Młodemu nie służy, Laura pogorszenie skóry. :( Następnym razem bez niczego lub z dżemem, albo powidłami. Przepis z niezastąpionej PUSZKI

Churros, czyli spóźniony tłusty czwartek, który u nas odbył się w sobotę. Laura się zajadała, nie było jej nic. Młody z bolącym brzuszkiem. Albo nie tak było smażenie albo cynamon. Mleka ani innych podejrzanych substancji niet. Też absolutnie genialny blog, jeśli chodzi o słodkości - Moje wypieki

Dziś obiad sponsoruje Biedronka -  rolada ze szpinakiem (będzie bez brokuła, bo nie mam i nie chce mi się iść szukać) - ich ciasto francuskie jest bez masła (nie podejrzewałabym, że uznam to kiedykolwiek za zaletę). Też PUSZKA

Moje dziecię nie lubi warzyw. Zjada pięknie zupki z warzywami i na tym koniec. Kombinuję wiec jak by coś jej tu przemycić. Dziś zrobiłam kotlety z kaszy jaglanej z brokułem. Rzuciła się na nie...i potem już pluła. Kolejna próba przemytu nieudana. Za to Tomkowi smakowały, chyba, bo mówił, "nawet dobre mimo że bez mięsa" ;)

Dobre dobre są. I syte! A robi się w sumie prościutko:

  • Miesza ugotowaną kasze i brokuła - dziabie się to widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków.
  • Przyprawia wedle upodobań - u nas indyjsko z odrobiną czosnku.
  • Zagęszcza tartą bułką, otrębami, płatkami, mąką ziemniaczaną (też według upodobań i przyzwyczajeń).
  • Smaży na oliwie.

Zajada z ogórkiem kiszonym i ziemniakami - znów nasza wersja. Laura zjadła z tego ogórka, wcześniej jadła też ogórkową, więc przemyciłam tam marchewkę i kalarepkę. Poskubała makaron. Na szczęście jadła ogólnie dziś dużo, więc się jakoś nie przejmuję.

Skórę ma masakryczną dziś znów. Miała śliczną rano, popołudniu bardzo kiepsko. Ze "złych" potraw był kawałek kupnej drożdżówki i te nieszczęsne ogórki (nigdy nie szkodziły, podrażniały, ale to kwestia chorej skóry była). Odstawiliśmy syrop, bo wyglądało, że nic nie pomaga, za to pomagał Pimafucort. Teraz wychodzi na to, że P. nie pomaga nic. :/ We wtorek znów wizyta u pediatry. Do tego czasu będzie wynik na candide i posiew na bakterie ze skóry (na grzyby raczej jeszcze nie).

Choc w sumie dla dziecia powinno też się nadać, ale zrobiłam z myślą o mnie i Tomku (fanu chałwy) - kuleczki chałwowe z przepisu na wegedzieciaku, Użyłam słodu kukurydzianego, dałam zmielone siemię i dorzuciłam troszkę rodzynek. Pycha.

Wolno mi - nie mam cukrzycy, wynik był OK :) Hurrraaaaaaaa!!

Da się zrobić niezłe ciasto bez masła, mleka i jaj. Długo szukałam przepisu idealnego, aż w końcu się udało.

Zaczęło się od mojej ochoty na japońskie słodycze i dżem z fasoli adzuki.

Robi się go następująco:

  • Fasolę namoczyć
  • Wodę odlać
  • Zalać świeżą wodą, gotować (ja często jeszcze po zagotowaniu odlewam, daję świeżą i dopiero gotuję)
  • Jak prawie jest miękka to odlewamy wodę, zostawiamy tyle, żeby się nie spaliła i dosypujemy cukier według uznania. 
  • Można zblendować blenderem na papkę lub tłuczkiem do ziemniaków na taką pastę z ziarenkami
    (druga wersja lepsza do bułek, pierwsza do naleśników)

Bułeczki:

  • Paczka drożdży suchych (7g)
  • Szklanka mleka zbożowego (u mnie owsiano-kokosowe)
  • Cukier - kilka łyżek (jak kto lubi)
  • 1/4 szklanki oliwy/oleju
  • 2 szklanki mąki - można mieszać - u mnie była orkiszowa pół szklanki i półtora pszennej
  • 1 szklanka niepełna skrobi ziemniaczanej
  • szczypta soli (zapomniałam dać)
  • skórka z cytryny (niekoniecznie)

Mimo tego, że z drożdży suchych nie trzeba robić zaczynu, ja wolę zrobić. Rozpuszczam drożdże w ciepłym mleku, dodaje troszkę cukru i mąki. Odstawiam do wyrośnięcia.

Bułki robi się jak muffinki - wszystkie suche wrzuca do jednej miski, a potem zalewa zaczynem i oliwą i miesza. Ciasto jest dość luźne. Odstawiam do wyrośnięcia na troszkę.

Przygotowuje foremki muffinkowe, wkładam do nich papilotki. Do nich trochę ciasta, łyżeczka dżemu z adzuki i przykryć ciastem. Mniej więcej wychodzi łyżka i trochę ciasta na babeczkę. Z tych proporcji zrobiłam dokładnie 12 bułeczek. Odstawiam na czas nagrzewania piekarnika do ok 160-170 stopni.

Piecze sie to 20-25 minut.

Można polukrować.

Laura uwielbia je. W końcu trafiłam w bułki które jej smakują. Następnym razem pokombinuję z innym nadzieniem lub jakimiś rodzynkami i nasionami w cieście.

 

Robiony specjalnie żeby było zdrowo, zbilansowanie. Bazą była quinoa. Quinoa lubi, w zupie zjadała. Jako danie - błe. Bazowałam na przepisie TAKIM, ale usunęłam alergeny - paprykę, imbir. My z Tomkiem zjedliśmy z zachwytem, Młodej ugotowaliśmy pierogi z jagodami. No cóż, lepiej żeby zjadła coś niż nic.

Skóra jej się pogorszyła. W łokciu. Reszta chyba lepiej. Ale dobrze nie jest. Dziś się prawie popłakałam z bezsilności. Jutro jedziemy wymaz robić.

Albo pierwsze, zależy od dnia. W końcu trafiłam idealnie w gust całej rodziny. Kasza jaglana ugotowana (ponieważ gotowała się sobie bez nadzoru, bardziej kleik niż kaszka). A na kaszy mus ze zmiksowanej mandarynki, banana, jabłka. Cudne połączenie. Słodkie i sycące. I dodatkowo świetnie zbilansowane odżywczo. Jaglanka - wapń, żelazo. Owocki - witamina C.

Posterous theme by Cory Watilo