Filed under: chusty

Ma smoczek.

Mama nie biegnie na pierwszy pisk

Mama nie bierze na ręce na drugi pisk

Mama usypia w wózku ze smoczkiem (dziecko usypia, nie sama. Sama usypia nad rączką wózka)

Dostaje Bobotic na kolki

Mama ma jakby mniejszą ochotę rezygnować z nabiału

Rozważa odkładanie do wózka w nocy, ale nie udaje się jej bo zasypia karmiąc (a potem się budzi zdziwiona że dziecko znów chce jeść, a minęły jednak 2 godziny)

Ale...nosi w chuście więcej niż pierwsze (bo wtedy jeszcze się nieco bała)

Dzieć ma bardziej wypasioną chustę, bo mama zaczęła dostrzegać róznicę, że cena często jednek idzie w parze z jakością (ok, nadal nie kupuje chust kolekcjonerskich)

Dzieć testuje chusty - elastyka, czeka na tkaną, a ostatnio nawet kółka. Choć kółka jak na razie testowała Laura, bo malucha się bałam wrzucać.

Na razie się głównie dokształcam:

http://www.szkolachustonoszenia.pl/index.php/chusta-na-kokach.html

http://www.jendrulino.pl/pl,info,Instrukcja-noszenia-w-chuscie-kolkowej

Acha, no i pierwsze dostało większy zestaw pieluch na dzien dobry, bo już matka oblatana w temacie. Młodsza na początku głównie tetrowa, a młodszy ma nawet formowanki miniaturowe.

No więc w sumie ma gorzej?

Dodatkowo matka ma wyrzuty sumienia względem starszej, że nie zawsze ma czas dla niej. I czuje się winna troszkę. Jakoś trudno podzielić miłość na dwójkę. Bo kocha się je tak samo mocno, tylko z każdym ma się inne porozumienie. I boli tylko, że się rozdwoić nie da jak akurat oba chcą bardzo czegoś w tym samym czasie.

Chociaż ostatnio niczym matka polka - starsza płacze po drzemce, młode płacze bo jeść - starsza została wrzucona w chuście na plecy, co już ją uspokoiło, młodsze zostało nakarmione na rękach, mama jedną nogę miała na krześle, żeby wygodniej dziecko młodsze podtrzymać. Nie było komu zrobić fotki, więc trzeba się wykazać wyobraźnią. Ale podejrzewam, że wyglądałam dość zabawnie.

Choć jak wiadomo wszyscy i tak rozczulają się nad "noszącym" facetem, a nie kobietą:

http://demotywatory.pl/3124286/Planujesz-trzecie-dziecko

Jak nie było tak nie ma. Nie wiem co się dzieje.

Zmiany? Laura ochrzczona

Nowa zielona letnia chusta zakupiona - Nati Amazonia

Wrzucamy się na plecy

Zębów sztuk 4

Co jakiś czas samodzielne stanie

I ogólnie - słodycz z niej

Chociaż czasem mniej słodka ;)

Dziś znów na spacerze udzielałam porady chustowej. Pani zastanawiała się czy nie za wcześnie trzymiesięczne dziecko w coś zawinąć. Pani pewnie zakupi chuste :)

I mam już swoich ulubieńców w kwestii wiązań. Chuście wierna jestem jednej, choć co jakiś czas kuszą inne wyglądem. Może kiedyś sprawię sobie krótszą, bo rozmiar 4,6 na Tomka jest ok, ale ja muszę się owijać.

Od niedawna testuję też MeiTaia i w końcu młodą usadowiłam na plecach.

A co lubię?

Kocham miłością wielką kieszonkę: TAKĄ

Lubię się wiązać kangurkiem na biodrze: TAK

Za nic za to nie wychodzi mi kangurek z przodu, więc sprawę olałam

Tak średnio lubię 2X - wygodne, bo wiąże się w domu, potem tylko wkłada, wyjmuje dziecko, ale tu właśnie najboleśniej czuję że chusta na mnie za dłuuuga. Przy kieszonce szukam miejsc czystych do wiązania, lub biorę nosidło. X jest ponoć tylko do dociągnięcia. Ale jak chcę porządnie dociągnąć, to końce chusty majtają się mi po ziemi. Tomkowi zresztą 2x wychodzi ładniej. A instrukcja TU

Mietek z przodu jest trywialny, ale wkleję TAKIE

Na plecy nie wrzucałam, ale zrobiłam przesuwanie z boku na plecy - wykańczałam po prostu w pasie a nie węzłem tybetańskim, ale wszystko przede mną. TAK

Plecaki w chuście mi idą słabo. Z pomocą Tomka zawiązałam TAKI i będę go ćwiczyć, bo mi się wydaje stabilniejszy niż plecak prosty, np. TEN. Będę jeszcze trenować TAK

Chyba, że się w ogóle na nosidła przeniosę :P Choć raczej nie. Na dłuższy spacer to chusta niezastąpiona mi się wydaje. Ciekawe czy na cięższe dziecię też.

Skok znowu? Nadal? czy coś innego? Było już spokojniej, nagle Smo znów wisi na piersi, wisi ogólnie przy mnie - jak odchodzę budzi się po 15 minutach z bekiem. Nie pamiętam kiedy budziła się becząc. Hm.

W związku z tym, że nie jestem w stanie zrobić nic kreatywnego, niekreatywnego także, zaczęłam się zastanawiać nad dokarmianiem jej mieszanką. Mieszanka też zaczyna krążyć po głowie z powodu wracania do pracy. Nie chcę mieć stresa, czy uda się współpracować z laktatorem, czy na pewno będzie wystarczająco jedzenia dla niej. Oczywiście, jak na Matkę Polkę przystało, mam z tego powodu wyrzuty sumienia. A serio - mam dużą zagwozdkę.

W związku z tym sobie przeglądam internet trafiając na lalkę propagującą karmienie piersią, która ponoć wywołała dużo kontrowersji. Nie mogę się oderwać od bloga-komiksu chusto-karmiącego. I rozważam, czy szczepionki powodują czy nie powodują autyzmu

Smo do noszenia ma już nie tylko chustę ale też nosidełko marsupi, polecane od noworodka, ale szczerze mówiąc - wydaje mi się, że dopiero teraz ma sens. Nosidło jest na szybkie wypady do sklepu, na spacery, żeby nie musieć motać się w błocie, śniegu. Jeśli jednak mała będzie na mieszankach, nie będzie konieczności rozwijania i zawijania się w chuście/nosidle.

A Mała bije w tym momencie rekord snu na dziś. Udało mi się skończyć notkę. Wow.

Media_httpbadgeeditzc_aqaed

Najpierw się wszyscy dziwią, potem przyzwyczajają. Już chyba się przyzwyczaili do mnie i Laury w chuście. Z Tomkiem zgodnie też olaliśmy wózek - jest opcja brać i wózek i chustę, ale kiepska, bo do wózka trzeba coś młodej zakładać do ubrania więcej, do chusty nie, więc przebieranie, cudowanie. Spacerujemy więc teraz regularnie w chuście i chyba już przestałyśmy budzić zdziwienie. Młoda ogląda świat, patrzy na pieski, gołębie - przysypia lub nie. Ja muszę opanować karmienie w chuście tylko ;)

Część mam nawet zainteresowana, podziwiają, że Smo trzyma sobie głowę. Jesteśmy znane jako “mama Laury” i “Laura, która lubi być w chuście”. A głowę młoda trzyma w pionie już jakiś czas i podejrzewamy, że chyba przez chustę i spędzania dużo czasu w pionie. Tzn miała oczywiście głowę trzymaną chustą, nie latała jej, ale i tak chyba Smoczycę to motywowało do trenowania. Teraz dzielnie trenuje przebieranie nogami i zapieranie się o pasek spodni. Najmniej fajne jest trzymanie głowy na brzuchu. Czyli chyba rozwój prawidłowy - w czymś jest do przodu, w czymś niekoniecznie.

Mój POMYSŁ na razie leży, bo mnie samą onieśmielił. Poza tym muszę napisać artykuł. Około 10 stron. Mam 1,5. Nawet jakoś idzie pisanie z dzieckiem, ale mam poczucie że nieco wyszłam z wprawy i wypadłam z obiegu. Mam nadzieję nadrobić, bo niestety coraz bliżej powrót do pracy.

Na chustoforum czytałam komentarze o noszeniu. Były śmieszne, dziwne, głupie, przykre.

U mnie raczej więcej pozytywnych, choć było już wyjęczane pod nosem “biedne dziecko” itd. Zresztą rodzina do tej pory uwierzyć nie może że Lauronowi wygodnie (w sumie mnie też to czasem dziwi, że woli na nas niż się w łóżeczku wyciągnąć).

Dziś jednak zrobiło mi się autentyczne przykro. Poszłyśmy na długi spacer Młoda najpierw oglądała świat, potem przysnęła, a ja usiadłam na ławce. Włożyłam słuchawki do uszu i grzałyśmy się w słoneczku. Przechodzące baby (jedna z wózkiem) w wieku babciowym się gapiły i usłyszałam: “jeju, wygląda jak jakieś dziecko bezdomnego”. Wrrr! Przykro mi się zrobiło. Młoda ubrana w ślicznego pajaca, skarpetuszki, czapeczkę. W chuście za prawie 300zł. Kurde. Głupie babole!

Na pocieszenie jedynie - młoda sobie spała jak aniołek, dziecko pani darło wniebogłosy. Oczywiście wzięcie na ręce czy choćby pogłaskanie, zagadanie nie wchodziło w grę, bo pańcia musiała plotować z koleżanką. Do bani!

Posterous theme by Cory Watilo