Jestem Dorota, mama Laury, w ciąży z dzieciorką-cieciorką, która okazała się być chłopcem i rodzice myślą nad imieniem ;) Nie jestem lekarzem pediatrą, dietetykiem, fizjoterapeutą. Nie jestem specjalistą. To znaczy jestem specjalistą, ale od popkultury japońskiej, nie od dzieci. Dzieci "nauczyłam się" z poradników, z internetu, a najwięcej z intuicji. Moimi mniejszymi i większymi odkryciami postanowiłam się podzielić. Nie traktujcie ich jako wiedzy objawionej.

Dzieci to rewolucja, nie wierzcie nikomu, kto mówi, że życie po dzieciach się nie zmienia aż tak bardzo. Zmienia, pod różnymi względami. Czasem jest fajnie, czasem jest masakrycznie. Na pewno nie jest jak na filmach, zdjęciach - uśmiechnięta rodzina, specerki, pyszne jedzonko, ciasto w piecu, a mama po fitnesie z makijażem. Oczywiście mama idealna, czytająca dziecku, gotująca eko-obiady i jeszcze pracująca. Czasami tak bywa.

Częściej jednak mama (czyli ja) zmienia po raz kolejny bluzkę zapaćkaną w zależności od wieku dziecka - mlekiem, papką, ryżem, zupką. Ma totalny bałagan w domu, potyka się o zabawki, klnie, że obiad się przypalił. I chlipie w poduszkę, bo nie ma czasu spotkać się ze znajomymi sprzed ciąży, bo pogadać może spokojnie jak dziecko ma drzemkę (wtedy nikt znajomy nie ma czasu) lub wieczorem, ale wtedy najczęściej pada na twarz (dobrze jak trafia twarzą w poduszkę)

Noszę dziecko w chuście, nosidle, uważam, ze AP jest jedyną drogą współżycia z dzieckiem, choć czasem uważam dziecko za potwora i najchętniej wyjechałabym na tydzień w ciepłe kraje. Karmiłam piersią do roku i karmiłabym pewnie dalej gdyby nie problemowa ciąża, uważam, że to super dla dziecka i dla mnie, ale nigdy nie odważyłabym się potępić kobiet wybierających butelkę. Laura używa pieluch wielorazowych i eko-jednorazowych, wysadzana jest na nocnik od 6 miesiąca życia, teraz (14 miesięcy) korzysta z nakładki na sedes. Lubię wieszać i składać pieluchy (tak wiem, to dziwne). Wydaję majątek w eko-sklepie, bo boję się raka, GMO. Robię dla nas kosmetyki, bo Laura reaguje alergicznie na większosć kupnych, w tym też tych aptecznych. Wielbię BLW, nie znoszę papek i doprowadzam starsze panie do histerii, gdy widzą Laure zjadającą całe, nieobrane jabłko.

No to już wiesz czego się po tej stronie spodziewać, zapraszam :)

Posterous theme by Cory Watilo